Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religioznawstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religioznawstwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 stycznia 2011

Archeologia sakralna.

Wyobraźcie sobie wykopaliska na terenie dzisiejszej Polski za 1000 lat. Gdzie nie wbijesz łopaty tam pomnik lub popiersie  JPII . Nie ma już w Polsce miasta w które nie jest w posiadaniu choćby jednego pomnika JPII. Mało tego zazwyczaj jego kult wtłaczany jest krajobraz społeczno-urbanistyczny, w pełnym pakiecie w skład którego wchodzą zazwyczaj: 
  • wspomniany pomnik z JEGO podobizną, 
  • dwie, trzy organizacje JEGO imienia, 
  • szkoła JEGO imienia, 
  • kilka tablic pamiątkowych z JEGO imieniem, 
  • ulica, plac, 
  • honorowe obywatelstwo, nawet w miastach do których nigdy nie zawitał, 
  • no i obowiązkowo krzyż JEGO imienia, jeśli nie w centrum, to przynajmniej tak wieki by nie było sposobu go przeoczyć, 
  • osobne półki w każdej księgarni i bibliotece poświęcone biografiom i wspomnieniom JEGO postaci, 
  • jakieś doroczne świeckie święto ku JEGO chwale, 
  • że nie wspomnę o wciąż trwającej w kościołach histerii po JEGO odejściu, aczkolwiek w tym wypadku to wewnętrzna sprawa tej instytucji.

sobota, 18 grudnia 2010

Racjonalizm i wiara.

Sporo wśród ludzi o poglądach  racjonalnych jest osób wierzących, które częstokroć są celem ostrych ataków „ateistycznych ewangelistów” - sam zresztą też kiedyś zapędziłem się w taką pyskówkę stając po stronie „ewangelistów”. Wierzącym, częstokroć na swoją modłę, a nie zgodnie doktrynami miłościwie nam panującego KRK, zarzuca się skrajny irracjonalizm i próbuje się ich wysadzić całkowicie poza społeczność racjonalistów. Co w moim przekonaniu jest to mocno krzywdzące i niesprawiedliwe.

Śmiem zatem twierdzić, że wiara nie wyklucza racjonalistycznych (czy też racjonalnych) poglądów. Jednocześnie w pełni zgadzam z twierdzeniem, że wiara jako taka jest irracjonalna i stoi w opozycji do racjonalności. I mimo oczywistego dysonansu, istnieje sensowne jego wyjaśnienie. Należy sobie zdać sprawę z tego, że na całość naszej osobowości składają się elementy racjonalne i irracjonalne i to między innymi one stanowią o naszym człowieczeństwie. One ciągle się w nas ścierają. Bez względu na to jak bardzo racjonalni staramy się być, co jakiś czas wyjdzie z nas irracjonalny zwierz. U jednych objawia się to fobiami, lękami, natręctwami, lekkimi paranojami, naiwnością, potrzebą autorytetu, płonnymi nadziejami, czy czymś co mieści się w definicji poczucia intuicji. Do tego worka błahych irracjonalnych zachowań śmiało można dorzucić „soft religijność”, z jej potrzebą posiadania nieomylnego autorytetu, z naiwną wiarą, z nadzieją na życie wieczne i strachem przed karą za grzechy. Pytam, zatem czy ateista z arachnofobią, czy mający nadzieją na wygraną z ciężką chorobą mimo jednoznacznej diagnozy, nie może być racjonalistą? Tym samym czy człowiek wierzący (nie ortodoks), a posiadający otwarty umysł jest skazany na irracjonalizację totalną?

sobota, 25 września 2010

Ekonomia polityczna ducha świętego.

Czym, że jet sławetny duch święty, na którego natchnienie powołują się książęta kościoła, motywując swoje często kontrowersyjne decyzje? Czym jest faktycznie (realnie) katolicki duch święty? Jaka jest jego racjonalna definicja? Hierarchia ojców kościoła musiała mieć jakiś konkretny powód by we wczesnych wiekach naszej ery wprowadzić go na szczyty katolickiego panteonu bóstw. Co tak naprawdę kieruje purpuratami podczas takiego konklawe? "Natchnienie" jakiego doznają pochodzi z ich własnych umysłów z chłodnej analizy, jaką przeprowadzają w zakamarkach swoich myśli. Duch ten to pięknie przybrany w białe gołębi piórka i spersonifikowany rachunek zysków i strat. Polityka czy zwykłe wyrachowanie nie sprzedałyby się tak dobrze tłumom jak istota mistyczna. Więc ekonomia polityczna i public relation  Kościoła Rzymsko-Katolickiego wygenerowały na własne potrzeby byt wirtualny usprawiedliwiający ich często niedorzeczne decyzje i tym samym ściągający z nich odpowiedzialność za ich konsekwencje ("Bóg pod postacią ducha świętego tak chciał...")

Myśli przyswojone i umyślone. Zestaw przemyśleń, filozofii z ludu, codziennych udręk i głupich lub nie pomysłów. Generalnie strzępki wielkich i małych idei, których przez zwykłe lenistwo nie wprowadzam w życie. (racjonalizm, transhumanizm, filozofia, ewolucjonizm, ateizm, darwinizm kongwistyka i etyka i inne przez pryzmat własnych przemyśleń)

piątek, 24 września 2010

Indywidualizm we wspólnocie.

Religia daje nam fałszywe poczucie braterskiej, wspólnoty, kosztem własnego indywidualizmu. Im silniejsza wspólnota tym mocniej wyprane z poczucia własnej wartości mózgi jej członków. Hermetyczne społeczności cechuje, niechęć do obcego i odmienności. Presja jaką wywiera się na poszczególnych członków danej wspólnoty jest  zależna od jej zżycia i wzajemnych relacji. Im te relacje są bliższe i częstsze tym poziom uzależnienia własnych decyzji od poglądów wspólnoty jest większy. Przykładem mogą być społeczności wiejskie, gdzie  występuje zjawisko moralności zbiorowej, będące wypadkową  tradycji, opinii lokalnych autorytetów i kazań proboszcza. Ze względu na rozmycie relacji, zjawisko takie nie występuje w aglomeracjach miejskich, gdzie swoboda  reprezentowania rozmaitych poglądów, z reguły nie spotyka się z szykanami.   

poniedziałek, 20 września 2010

Boska teoria niczego.

Dywagując w tematyce dowodzenie istnienia/nieistnienia boga (w formie dowolnej), posłużę się metaforą (parabolą nawet) i stworzę na potrzeby tego problemu jakąś wyimaginowaną teorię powstania wszechświata, której to propagatorzy są przekonani, że opisywanych przez nich procesach powstało wszystko co nas otacza. Nazwę ją TEORIĄ X. Propagatorzy tej teorii są przekonani o jej słuszności, choć nie mają żadnych dowodów na jej potwierdzenie. Owszem operują jakimś aparatem matematycznym. Wskazują na jakieś poszlaki. Niestety nie są wstanie jej udowodnić. Teoria jest dla nich fundamentalna, dyskutują o niej zwołują sympozja, na których dochodzą do rozmaitych wniosków: A to, że teoria ta jest niepodważalna, a to że jest jedyną słuszną, a to że żaden ludzki umysł nie jest wstanie jej zgłębić do końca. Z braku dowodów propagatorzy stają się wyznawcami więc pozostaje im wiara w to, że ich teoria jest prawdziwa. Nie trywialna wiara w coś tam, lecz w istotę bytu i genezę rzeczywistości.