Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ewolucjonizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ewolucjonizm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lutego 2011

Samostanowienie na poziomie gatunku.

Człowiek, jako gatunek, by przetrwać musiał ciągle się dostosowywać. Stał się niezwykle mobilny, był zbieraczem i myśliwym jednocześnie. Jako wszystkożerna, maszyna biologiczna przystosował się do egzystowania, w imponującym spektrum krajobrazów i środowisk. Gdy okazało się, że to to nie wystarcza by odnieść spektakularny sukces biologiczny i pokonać przeciwności presji środowiska naturalnego, nasz gatunek jakby zwolnił w przemianach cech biologiczny, mających na celu poprawę dostosowania się do środowiska. Nagle pewne cechy funkcjonalne centralnego układu nerwowego, pozwoliły mu spojrzeć na środowisko jak na coś do okiełznania.  Na początku bez świadomości potęgi tego punktu widzenia, powoli zaczęliśmy uwalniać się z okowów genetycznego determinizmu. Zaczęliśmy od prostych domostw, zamiast jaskiń, potem przyszedł czas na rolnictwo i pierwsze miasta, od tych skromnych początków minęło zaledwie kilka tysięcy lat.

niedziela, 30 stycznia 2011

Puzzle poznania - o złożoności wszechświata.

Świat ze swoim multiuniwersum wzajemnych powiązań, wydaje się być zbyt skomplikowany, jak na możliwości ludzkiego umysły. Złożoność problemów relacji, a nawet sama jego geneza sprawia, że wszechświat wydaje nam się obcy i zły, choć sami niezaprzeczalnie jesteśmy jego częścią.

Od zamierzchłych lat poznajemy go w wycinkach i to głównie mieszczących się w bardzo wąskim paśmie naszej ograniczonej percepcji, w jaką wyposażyła nasz natura i którą  poszerzamy odrobinę dostępnymi technologiami. Na domiar złego  nasze umysły mają naturalną tendencję do upraszczania, do gromadzenia danych w postaci symbolicznej i posługiwania się porównaniami do dostępnych i wyuczonych wzorców, co utrudnia jeszcze bardziej dostrzeganie wzajemnych  relacji, jakie zachodzą między z pozoru odmiennymi zjawiskami we wszechświecie zarówno w skali makro jaki i mikro. Kiedyś wydawało się, że już zrozumieliśmy podstawowe zasady rządzące naszym wszechświatem: liniowy upływ czasu, zasada przyczynowości, geocentryzm itp. A tu masz ci los -dzięki zdobyczom technologii, udało nam się poszerzyć horyzonty. Cały dotychczasowy, sposób postrzegania świata diabli wzięli: a to ziemia zaczęła kręcić się w okół słońca,  a to czas przestał płynąć wszędzie tak samo, a na dodatek  konsekwencje teorii kwantowych, które zachwiały fundamentami naszego rozumowania - stanęły w sprzeczności z logiczną jak się dotychczas wydawało regułą "jest przyczyna, to jest skutek". Takie wywrotowe "rewolucje" w nauce, wcale nie świadczą o jej słabości. Wręcz przeciwnie są dowodem na to, że nauka to nie czyjeś widzi mi się, ale skuteczne narzędzie poznania, które dzięki ciągłemu poszukiwaniu i rewizji dotychczasowych osiągnięć, jest wstanie dotrzeć najbliżej prawdy, o wszechświecie.

wtorek, 14 grudnia 2010

“Selekcja negatywna”.


O inżynierii genetycznej jako remedium na skutki rozwoju medycyny klasycznej.


Co dzień zasypywani jesteśmy opisami spektakularnych osiągnięć medycyny, nowych możliwości leczenia chorób, odkryciami leków o zbawiennym działaniu. Jako społeczeństwo domagamy się dostępu pełnego do tych dóbr. Chcemy by nas leczono bez względu na koszty, bo nasze życie jest przecież jedyne i bezcenne. Tylko czy taka roszczeniowa postawa poszczególnych osobników dotkniętych problemami zdrowotnymi jest właściwa i z punktu widzenia gatunku i jego żywotnych interesów związanych z przetrwaniem? Odpowiedź niekoniecznie jest oczywista...

Na przekór intuicji, zamierzam przedstawić nieco inne spojrzenie na problem, nie tyle negujące zasadność stosowania nauk medycznych, co ukazujące negatywny skutek uboczny ich przewlekłego i powszechnego stosowania na przestrzeni wieków. Ujmując dalszą treść w skrócie, przytaczam tu i roztrząsam tezę, że w wymiarze genetycznym, dla ludzkiej populacji, bardzo powoli ale systematycznie, jakość zastępowana jest ilością, a winę za ten stan rzeczy ponosi w szczególności medycyna oraz pośrednio inne dziedziny postępu cywilizacyjnego.

poniedziałek, 11 października 2010

Rewolucje ewolucji.

Ewolucja i rewolucja to pozornie dwa antagonizmy. Jedna wytrwała i systematyczna, powoli zmierza ku bliżej nieokreślonemu celowi zdana całkowicie na przypadek. Druga gwałtowna, radykalna, niszczy co stare by na koniec zjeść własne dzieci. Gdzie zatem jest wspólny element obu zjawisk? Czy rzeczywiście są to zupełnie odmienne czynniki zmian? A może są to dwie różne strony, ale jednak tej samej monety?
Otóż rewolucja wydaje się być pewnego rodzaju stanem nieustalonym, wzbudzeniem i katalizatorem ewolucji. Czynnikiem zmieniającym jej kierunki  lub dynamikę obranego trendu. Mimo swoich warunków początkowych zmiany jakie wstępnie zapoczątkowuje rewolucja mają charakter krótkotrwały i częstokroć nie zostają one utrwalone w dalszych przemianach już o charakterze ewolucyjnym. Ba bywa, że nawet kierunki, zmian po jakimś czasie stają się zupełnie niezbieżne do wektora wyznaczonego przez rewolucję, jakby na zasadzie kompensacji o zbyt dużym wzmocnieniu. Tak więc wydaje się, że rewolucja jest  fluktuacją  w nieskończenie ciągłym procesie ewolucji. Siła tego zaburzenia wpływa na to czy procesy ewolucyjne wskoczą na inny posiom, czy też po pewnym czasie ponownie się ustabilizują i powrócą na dawne tory. Rozciągłość w czasie procesu ewolucji,  może sprawiać, że stopniowo  zaczyna on dążyć do stagnacji. Co w konsekwencji doprowadza do stanu w którym nawet drobne zakłócenie może zaburzyć wypracowany "ład" i pozorną stabilność. Im mniejsze tempo reagowania na zamiany - dynamika ujemnych sprzężeń zwrotnych - tym większe szanse samowzbudzenia i generacji zakłóceń czyli  rewolucji.
Powyższe procesy odnoszą się do wielu  zagadnień ewolucyjno-rewolucyjnych zarówno w wymiarze biologicznym, społecznym jak i kosmologicznym.